PBF osadzony w 1956 roku w szpitalu psychiatrycznym. To miejsce to nie tylko ciężkie przypadki, wyszkolona kadra, ale i tajemnicze morderstwa.


You are not connected. Please login or register

River Royston

Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 River Royston on Nie Paź 07, 2012 4:19 pm





River Rhys Royston








₪ WIEK - 23 lata
₪ CHOROBA - Psychopatia
₪ ODDZIAŁ - Niegdyś zamknięty, dziś ogólny
₪ CZAS POBYTU - Już cztery lata
₪ POCHODZENIE - Anglia, Winchester
₪ STAN CYWILNY - Kawaler
₪ WIZERUNEK - Lenz von Johnston




Od najmłodszych lat ojciec uczył go zręcznego posługiwania się nożami, a także rzucaniem do celu. Dziś prawdopodobnie trafiłby prosto w twoją głowę z zamkniętymi oczami.
Twierdził, iż spowodowanie śmierci piątki imigrantów, to prezent dla ojca, którego właściwie nienawidzi.
Jest maniakalnym kłamcą. Nie kontroluje kiedy to co mówi jest jedynie fantazją, a kiedy prawdą. O wszystkim opowiada tak, jakby miało to miejsce. Stąd też nie działają na nim żadne wykrywacze kłamstw.
Był wyśmienitym uczniem. Wszystko za sprawą bardzo dobrej pamięci, którą może się poszczycić.
W sprawie zabójstw zwykle odpowiada, iż albo został do tego zmuszony, albo udaje, że tego nie pamięta. Miewa też różne inne wytłumaczenia, nigdy jednak nie mówi w tej kwestii prawdy. Stąd też brak wyjaśnienia, dlaczego kiedyś dopuścił się do tych czynów.
Czasem przedstawia się jako Louis, jest to imię jego brata zmarłego w dzieciństwie.



Ciemnymi źrenicami, w których, przysiągłbym, iż czai się groteskowe rozbawienie, spogląda na bardzo mały, w trakcie ostatnich czterech lat, otaczający go świat. W jego nietypowym, a przecież tak zwykłym mózgu odbywają się zażarte dyskusje samego z sobą, o planach budzących przeszywającą grozę. Z jego ust wychodzą najbarwniejsze i pełne swobody historie, które choć bawią i fascynują (a przecież są tylko kłamstwami), to jednocześnie wprawiają w konsternację. Jak tak bezlitosny morderca, może być tak beztrosko pogodny? River jest uśmiechnięty, budzi sympatię, jest w nim coś absolutnie czarującego, bo przecież to co zrobił kilka lat temu było po prostu wpływem ojca tyrana, a na dodatek on się zmienił, prawda? Już przecież nie jest tym kimś, jest lepszy, dobry. River jeszcze raz się uśmiechnie, opowie coś zabawnego, mrugnie do Ciebie okiem. Royston chce by ludzie mu ulegali, by uważali go za dobrego i czarującego, by mu ufali, by sądzili, że jest w gruncie rzeczy wspaniałym i ciepłym człowiekiem. Iście wyśmienicie potrafi sprawiać wybrane wrażenie. Kłamie tak samo jak mówi prawdę, nie rozpoznasz wiec w których chwilach, a nie zdarzają się one często, jest szczery. Potrafi poprowadzić rozmowę w taki sposób, iż nieświadomie zgodzisz się na co tylko on zechce, jest wprost niewiarygodnym manipulatorem, jakby doskonale wiedział, których punktów ma się uczepić, by ostatecznie dostać to po co sięga. Może to jakiś szósty zmysł? Twierdzi, iż zawsze wszystko idzie wedle jego myśli, nawet uważa, iż bycie złapanym na morderstwach było jego zamiarem. Co jest powiązane, nie przyjmuje do wiadomości odmowy. Piorunująco zmienia się, gdy coś idzie nie po jego myśli. Zamiast lekkiego uśmieszku, raczy rozmówcę furią pełną krzyków i gróźb. Jeśli jednak naprawdę zajdziesz mu za skórę, River poczeka. Zemści się bardzo boleśnie i z pewną niemalże finezją, jednak nie od razu, wybierze ku temu odpowiedni moment. Nie jest zwykłym bezmyślnym furiatem, który dokonuje jakichś okrucieństw w szale, River robi wszystko z zimną krwią, jakby delektując się każdą, nawet najstraszniejszą chwilą. Myśli bardzo logicznie i dokładnie, analizując wszystkie możliwości, tak by daną sprawę rozegrać jak najlepiej, niewątpliwie, inteligencja nie jest czymś czego mu brakuje. Ma pewne słabości, bo niewątpliwie lubi widzieć, iż wzbudza w kimś strach. Patrzy niemal z dziecięcą ciekawością na twarz przerażonej osoby, zapewne spodziewającej się, iż są to jej ostatnie chwile. Fascynują go ludzie wodzeni przez instynkt samozachowawczy, gdy coś zagraża ich życiu. Może dlatego tak chętnie niekiedy wywołuje drobne dreszcze prawdziwego przerażania u napotkanych pacjentów?
River to człowiek absolutnie pozbawiony empatii, sumienia czy współczucia. Nie będzie żałować, iż karmił Cię milionem kłamstw, że być może zrobił Ci krzywdę, że niewłaściwie się zachował. Jego uczucia to tylko gra, mająca na celu doprowadzenie do rozgrzeszenia go z wszystkich występków. Potrafi tak zwodzić w nieskończoność. Nie miewa przyjaciół, nie zwierza się ludziom, wszakże większość jest zwykle dla niego zbyt mało bystra. Jednakże lubi grać, prowadzić jakieś wymyślne działania, mające chyba na celu zdezorientowanie owej osoby. Właściwie trudno stwierdzić jakie są ostateczne cele w jego poszczególnych działaniach. Zdaje się, jakby wszystko w jego świecie było tajemniczym planem, a jednocześnie tak trudno zdefiniować o co właściwie w tym wszystkim mu chodzi.




Nie jestem pewien doktorze, gdzie tkwi przyczyna jego zachowania. Zakładałem, że znaczenie mają wzorce jakie otrzymywał we wczesnym dzieciństwie. Znałem, raczej słyszałem o jego ojcu, Vincencie. Urodził się niewiele przed pierwszą wojną światową, na południu Wielkiej Brytanii. Od młodych lat przejawiał zainteresowanie skrajnie prawicową stroną polityki. Należał do przeróżnych organizacji, typ aktywisty. Ponad to wybrał karierę wojskowego, bez problemu awansując na wysoki szczebel. Patrząc na stare zapiski, wygląda na to, iż cierpiał na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne charakteryzujące się maniakalną dbałością o porządek. Nic nie wiadomo, by kiedykolwiek był z tego leczony.
Mniej więcej na początku lat trzydziestych wziął ślub z niejaką Marie. Była to młoda absolwentka studiów historycznych. Wywodziła się ona z dobrej i tradycyjnej rodziny. Nic nie wiadomo na temat przebiegu jej kariery, wnioskuję więc, iż całe późniejsze życie spędziła jako gospodyni domowa. Zapiski lekarskie, które zdobyłem wskazują na to, iż ich pierwsze dziecko zmarło w rok po urodzeniu na zapalenie płuc. W kolejnym roku na świat przyszedł River. Marie niepogodzona ze śmiercią pierwszego potomka, ponoć później często zwracała się do Rivera imieniem zmarłego - Louis. Nie sądzę jednak by były to objawy schizofrenii, zapewne była zrozpaczona po stracie dziecka. Ponad to sądzę, że Vincent wywierał na nią sporą presję. W wyniku stresów czy niestabilności emocjonalnej, ponad to wisiało nad nią widmo wojny, musiała gubić się w rzeczywistości. Istnieje także prawdopodobieństwo, iż mężczyzna znęcał się nad nią w psychiczny sposób. Jednak ponownie muszę stwierdzić, że na to brak jakichkolwiek dowodów.
Gdy zaczęły się działania wojenne wyjechał do Niemiec. Mocno solidaryzował się z faszystowskimi poglądami. Wnioskuję, iż był to mężczyzna wyjątkowo surowy i zapewne bezlitosny. Nie ma na to żadnych dowodów, acz wątpię, by podczas swojej trzyletniej wizyty w owym kraju stał jedynie z boku przyglądając się temu co tam się dzieje. Starał się, by Wielka Brytania solidaryzowała się z Hitlerem, wierzył w słuszność przyłączenia się do niego.
Zapiski medyczne z czasów dzieciństwa Rivera niestety zostały spalone wraz ze zniszczeniem szpitala w Winchester. Dostałem jedynie kopie prostych, szkolnych badań, czy świadectw z dobrej, katolickiej szkoły do jakiej uczęszczał. Krótkie notatki charakteryzujące go jako dobrze wychowanego i pilnego młodzieńca, nie sprawiającego problemów. Wykazy przedstawiające, iż jego oceny były naprawdę imponujące. To była wymarzona średnia, dostałby się na każdą uczelnię. Oczywiście, gdyby nie późniejsze wypadki, czy też raczej celowe i bardzo przemyślane działania.

„Siedemnastego października w Winchester doszło do prawdziwej tragedii. W niewielkiej szkole dla imigrantów, zginęło pięć osób, siedem zostało rannych. Około godziny czternastej, dziewiętnastoletni River R. wkroczył do szkoły, kierując się w stronę klasy pełnej uczniów. Sześć strzałów z broni myśliwskiej, należącej do jego ojca, cztery trafienia nożem. Pięć ofiar, dwie ranne osoby. Dzięki natychmiastowej interwencji policji, mężczyzna został szybko obezwładniony i przewieziony do miejscowego aresztu, gdzie pozostanie do momentu ogłoszenia wyroku w tej sprawie.”

Jego ojciec miał wiele znajomości, więc wynajął najlepszego adwokata. Wiadome, iż nie chciał by ktokolwiek wiązał jego rodzinę z tak straszliwymi zbrodniami. Kiedy zrozumieli, iż nie ma szans na zrzucenie winny na kogoś innego, a próbowali obarczyć wszystkie możliwe instytucje, zaczęli sugerować, że River jest obłąkany. Przeprowadzono badania, gdzie udowodniono, iż jest on zupełnie niepoczytalny i nie kontrolował tego co robił w ostatnich miesiącach. Chłopak trafił do szpitala w styczniu, początkowo przebywał jedynie na oddziale zamkniętym, scharakteryzowany jako stanowiący niebezpieczeństwo dla innych. Z czasem jednak zwolniono go z tego, acz jest pod stałą, bardzo wnikliwą obserwacją. Wszakże mimo, iż River zdaje się być bardzo normalnym i czarującym mężczyzną, wciąż jest psychopatą odpowiedzialnym za okrutną śmierć pięciu niewinnych imigrantów. Do dnia dzisiejszego nie utrzymuje kontaktów ze swoją rodziną, myślę, że to co zrobił ich przerosło i postanowili się od niego odciąć. Z resztą wygląda na to, iż nigdy nie mieli dobrych stosunków.
Myślę, że to wszystko doktorze, co mogłem na jego temat przedstawić. Tylko dalszą terapią i uważną obserwacją można dotrzeć do źródła problemu. Chociaż nie liczyłbym, iż łatwo, o ile w ogóle, uda się go przywrócić do normalności.


_________________



Zobacz profil autora http://czarodzieje.my-rpg.com

Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach