PBF osadzony w 1956 roku w szpitalu psychiatrycznym. To miejsce to nie tylko ciężkie przypadki, wyszkolona kadra, ale i tajemnicze morderstwa.


You are not connected. Please login or register

River Lauritz

Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 River Lauritz on Nie Maj 29, 2011 9:18 pm

Imię i nazwisko: River Harvey Lauritz
Data urodzenia: 27.07.1991
Miejsce urodzenia: Bruksela, Belgia
Długość pobytu w szpitalu: Rok
Stan cywilny: Kawaler

Wygląd postaci:
Dostrzegasz go już za daleka. Widzisz go, bowiem przecież zawsze to on zwraca na siebie uwagę. Słyszysz go, mówi najwięcej i najgłośniej. Patrzysz na niego, znów tak barwnie ubranego. Ale przecież nie zaskakuję Cię to, bardziej niewiarygodne byłoby dla Ciebie ujrzenie go w szarych kolorach. Tylko te najbardziej żywe do niego idealnie pasują. Nie powinieneś być zdziwionym, jeśli któregoś dnia spotkasz go w jakiś kolorowych, dziwnych okularach na nosie. Wszakże wiedz, że lubi wyraźne barwy. Założy na siebie podkoszulki w odcieniach od fioletu po czerwień. Ponoć obecnie wyjątkowo ważne dla niego, aby nie było nudno, czy zbyt poważnie. Więc zapewne nawet jeśli będzie mieć na sobie czarną marynarkę, to założy do niej jakiś kontrastujący, wyrazisty dodatek (cytrynowe spodnie byłoby chyba wystarczająco przełamujące nudę?). Czasem wygląda jak pajac. Kiedyś mu tak powiedziałem, ale odparł mi, że żaden pajac, tylko idealny przedstawiciel placówki w jakiej obecnie mieszka. Nie mogłem zaprzeczyć.
Dopiero po tym dostrzeżesz, że River nie może narzekać na wzrost, bowiem ma te sto osiemdziesiąt pięć centymetrów, jednakże z drugiej strony sporo mężczyzn tyle właśnie mierzy. Nawet w dzieciństwie wśród swoich rówieśników nie wyróżniał się jakoś strasznie swoim wzrostem, był raczej jednym z tych wyższych, których to jakimś zbiegiem okoliczności, akurat w jego klasie zupełnie nie brakowało.
A co do przeszłości, to doskonale pamiętam, że już od dzieciństwa był jednym z tych chłopców, którzy wiecznie włóczyli się po podwórku, a ich masa ciała wskazywała raczej na niedożywienie, niż na całodniowe opychanie się czekoladą. Chociaż wiem, że całkiem sporo jadał słodyczy. Właściwie nadal jest całkiem chudy, chociaż na pewno nie niedożywiony. Kto go dłużej zna, przecież wie jakim jest wielbicielem choćby czekolady.
Jednak wracając do tematu, wiesz, już za młodu miał zawsze takie same rozwiane na wszystkie strony ciemne włosy, niby stylizowane na coś w stylu „zgubiłem grzebień i naprawdę nie zamierzam go szukać”. Z tym, że w jego przypadku to nie była stylizacja, a sama prawda. Były dokładnie niemal takie same jak są w tej chwili. Chyba po prostu nadal jakimś dziwnym trafem gubi te nieszczęsne grzebienie.
Zauważyłem jednak, że jego oczy nieco zmieniły swój wyraz. Z dziecinnego spojrzenie stało się ono nieco bardziej doroślejsze. Kolor z granatu stał się bardziej błękitny. Jednak przyjrzyj się im dokładnie, widać w nich to samo co kiedyś, sądzę, że to wyjątkowa mieszanina szaleństwa z bezwzględnością. Uważam, że to jest najlepsza wskazówka dla innych by dać do zrozumienia, że mają do czynienia z kimś nie dość, że nieprzewidywalnym, to do tego jeszcze nie zawsze liczy się z innymi.
Spójrz! Popatrz na jego ręce. Wiem, wiem, że w prawej ręce ma zapalonego papierosa. To nałóg który towarzyszy mu już od lat. Ale właściwie nigdy nie widziałem odkąd jest w szpitalu, żeby kupował papierosy. Nie, nie, wcale nie chcę przez to powiedzieć, że ogranicza palenie, raczej mam na myśli to, że ktoś mu je daje, albo po prostu zawsze znajdzie się ktoś komu będzie mógł je zwinąć. A swoją drogą zauważyłeś, że w drugiej ręce podrzuca zapalniczkę? Ta już na pewno nie należy do niego. Właściwie lepiej się zastanów czy czasem nie jest twoja. To podrzucanie przedmiotów jest dla niego takie typowe, nigdy go nie widziałem spokojnego, bądź by miał ręce przy sobie. No chyba, że był po wyjątkowo silnej dawce leków.
Patrząc już na jego dłonie, dobrze się im przyjrzyj. Widzisz ile ma wzorów na ich zewnętrznej stronie? Spójrz dalej, kolejne tatuaże są na przedramionach, ramionach i tak do szyi. Gdyby nie miał na sobie w ogóle ubrań widziałbyś, że wzory nie kończą się jeszcze. Dostrzegłbyś parę na klatce piersiowej, na nogach. Nie mam pojęcia ile ich ma, on chyba z resztą też nie jest tego pewien. Zapytałem go kiedyś co one oznaczają. Zaśmiał się tylko patrząc na mnie z góry. Powiedział, że każdy z tych wzorów nie znaczy zupełnie nic. Są przypadkowymi kształtami, które obecnie najbardziej mu się podobały. Nie są nawet pamiątkami po byłych dziewczynach, ani po pokonanych przeszkodach. Po prostu stanowią ozdobę. Po tym jeszcze dodał, że nie do końca rozumie nadawanie głębszych znaczeń tatuażom, bo kolczyków jakoś nikt nie robi z okazji podboju miłosnego, a przecież to też jest ozdoba ciała. Na końcu zdradził, że je uwielbia i już ma kilka planów co do kolejnych. Pytałem, czy kiedyś w ogóle zamierza przestać je robić. Odparł - ale dlaczego?
Nie umiem powiedzieć, czy Lauritz to przystojny typ. Jest niezaprzeczalnie w nim coś takiego przyciągającego, co powoduje, że osoby wielbiące tych niepoprawnych chłopców mają powody by się nim zachwycać. Wiesz, myślę, że on po prostu jest zupełnie specyficzny zarówno z wyglądu jak i z charakteru. Jest zupełnie niepowtarzalny i musisz wiedzieć, że spotkanie go, zawsze zapada na długo w pamięci.

Charakter postaci:
Więc chcesz teraz usłyszeć jaki ma charakter? Właściwie byłoby lepiej jeśli sam byś go poznał, ciężko mi go opisać. Ale po prostu go poobserwuj chwilę, dosłownie parę minut, a już będziesz wiedzieć, że to na pewno nie jest ktoś zbyt poprawny, czy choćby odrobinę spokojny. Pamiętam jak jego matka zawsze skarżyła się nauczycielom w szkole mawiając „Panie, diabeł w niego wszedł w dzieciństwie i tu nawet egzorcyzmy nie pomogą!”, oczywiście nie sądzę żeby w to wierzyła. Raczej tymi słowami chciała zwykle dać do zrozumienia, że co najwyżej może mu wręczyć krzyżyk na drogę, bo na moralizację, to już za późno.
Pamiętam, że u Lauritza już we wczesnym dzieciństwie wykryto ADHD. Początkowo brał te środki, które miały zwalczyć ową chorobę, stawał się po nich beznadziejnie otępiały, właściwie tylko siedział wtedy w domu nic nie robiąc. Więc było z niego jeszcze mniej pożytku, nie trzeba było dużo czasu, by bezpowrotnie je odstawiono.
Żył sobie z tym swoim wyjątkowo nadpobudliwym usposobieniem, a ludzie po prostu do niego przywykli. Ty też byś się przyzwyczaił. Ale na początku trzeba trochę cierpliwości. Wyobraź sobie, że już w dzieciństwie był tym, którego było najbardziej słychać, to zawsze on najwięcej mówił, miał najbardziej szalone pomysły i także, to zawsze on urządzał największe afery, jeśli przypadkiem, któreś z dzieciaków nie podzielało jego zdania. Właściwie dużym naciągnięciem byłoby powiedzieć, że z tego wyrósł.
Nigdy nie widziałem, by River stał spokojnie w miejscu, a w dłoniach nie przerzucał jakiegoś przedmiotu. To dla niego tak typowe, że gdy tego nie robi, zastanawiam się, czy wszystko z nim w porządku, albo czy czasem nie brał jakiś dragów.
Niekiedy jest cholernie męczący, zwłaszcza gdy gada tak dużo i zmienia tematy tak chaotycznie, że ciężko za nim nadążyć. Właściwie zawsze ciężko innym utrzymać jego tempo. Na początku tobie też się to nie uda, ale w końcu może się zgracie. Taki sam był w dzieciństwie. Wiesz on tak naprawdę się wiele nie zmienia.
Za to nieustannie zmienia pomysły, czy zamiary na dany dzień. Tak samo jest w przypadku jego upodobań, to że dziś podoba mu się kolor zielony, nie znaczy, że jutro w ogóle będzie mógł na niego patrzyć. To dotyczy oczywiście także kontaktów międzyludzkich, dlatego też jakikolwiek poważniejszy związek raczej w jego przypadku nie wchodzi w grę. Bowiem, kto wie, czy jutro mu się to wszystko nie odwidzi? Ja też raz się z nim więcej widywałem, raz nie mieliśmy ze sobą kontaktu przez lata. Raczej nam siebie nie brakowało.
Niektórzy faceci może i są wariatami, ale takimi zupełnie uroczymi i nieszkodliwymi, którzy tak naprawdę chwytają za serca. On na pewno taki nie jest. Lista jego wad jest wyjątkowo zawiła i pokaźna.
Doskonale pamiętam jak nie jeden raz ktoś, bądź coś nie przypadło mu do gustu, on nie ma wówczas najmniejszych problemów z uświadomieniem tego komuś. Wyrazi swoją opinię otwarcie i z kpiącym tonem.
Cóż, Lauritz zawsze być wyjątkowo ironiczny.
Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek w życiu zrobił coś zupełnie za darmo. Dawanie nigdy nie było aspektem który by go interesował. Oczywiście co się z tym wiąże nie jest pomocny, ale to chyba Cię już nie zaskakuje?
Pamiętam wiele sytuacji, gdy najzwyczajniej sobie pogrywał z innych. Choć teoretycznie mało kto go interesuje, to lubi niektórych wyśmiewać i nie, zdecydowanie nie zastanawia się jak poczuje się owa osoba.
Ale wiesz, jeszcze bardziej lubi opowiadać historie ze swojego życia, które oczywiście nigdy nic z nim wspólnego nie miały. Samemu było mi ciężko przebrnąć przez te jego historie i oddzielić bzdury od prawdy.
Po prostu chyba kocha kłamać, albo robi to nałogowo i nic go nie powstrzymuje nawet przed opowiadaniem największych bzdur jakie tylko przyjdą mu do głowy. Właściwie on przeważnie gada co mu ślina przyniesie na język, ale to już inna sprawa.
Słyszałem od jego matki, że już we wczesnym dzieciństwie, nauczył się opowiadać przeróżne historie, które to niby przeżył. Z biegiem lat nabrało to kształtu czegoś w stylu patologicznego kłamcy. Ciężko Ci go będzie poznać, nie chcę wyjść na sceptyka, ale sądzę, że to po prostu niemożliwe. Lauritz choć mówi tak dużo, rzadko coś prawdziwego na swój temat. Pewnie jakoś nigdy nie odczuwał potrzebny uzewnętrzniania siebie.
Istotne jest to, że często zachowuje się zupełnie nieprzewidywalnie, niekiedy kompletnie nielogicznie. W każdej chwili może strzelić mu do głowy jakaś kompletnie szalona rzecz. Problem jednak polega na tym, że on nie zawaha się by ją zrealizować. Takim sposobem ma na swoim koncie wiele irracjonalnych wyskoków. Z resztą to właśnie one ściągnęły go w to miejsce. Niektóre były drobne, jednak kiedy to demolował jakieś wnętrze, bo jak uważał, był to fragment jego zabawy, robiło się nieprzyjemnie.
Nie wiem dokładnie ile, ale na pewno wiele razy złożono już na niego różne skargi. Potem ponosił odszkodowanie. Tylko, że to nawet było niczym, w stosunku do tych, co karę wymierzali mu sami. Nie raz dostał od kogoś w podzięce za rozwalanie czegoś i chodził później przez tydzień z podbitymi oczami. Tylko, że nie powinno Ci go być żal, bowiem właściwie River niekiedy sam się prosi o bójki. Jest typem narwańca, któremu w ogóle nie w głowie jakiekolwiek konsekwencje. Poza tym chyba po prostu lubi się bić. Myślisz, że po tylu nauczkach przemyślał swoje zachowanie? Wręcz przeciwnie, brnął w to wszystko, jakby sprawiało mu to przyjemność. Jestem przekonany, że on nie czuje żadnych skrupułów, że poczucie winy jest mu po prostu zupełnie obce.
Może i te jego wybryki byłyby znośne, gdyby miał piętnaście lat, ale on po prostu z tego nie wyrastał. Do tego właściwie nie wiem czemu, ciągle utrzymywało się jego ADHD. A ponoć z tego zwykle się wyrasta. Jednak tym co najbardziej w tym uderzało, był jakiś brak myśli o konsekwencjach, jakaś zawiść i wielka chęć szukania rozrywki kosztem innych. Po prostu nawet zupełnie nie obchodziło go, gdy po kolejnym wyskoku stracił jakiegoś znajomego z dzieciństwa, bo zrobił cos przeciw niemu.
Właściwie zawsze był wyjątkowo chłodny w kontaktach międzyludzkich. Nie pamiętam, aby kiedykolwiek do kogoś był naprawdę przywiązany. Większe emocje poza złością, chyba też są mu obce. Owszem, ktoś mu się czasem spodobał, poszedł z nim do łóżka, ale to zawsze było tylko tyle.
I jeśli już zaczniesz go lepiej poznawać, pamiętaj, że prawdopodobnie nie będzie specjalnie zabiegać o dalsze utrzymywanie relacji. Nawet nigdy nie był typem osoby, która otaczała by się wianuszkiem wiernych przyjaciół. Zwykli znajomi, którzy wiedzieli o nim tylko jakieś bzdury zawsze mu wystarczali. Nie wiem, może się mylę tak go osądzając. Lepiej po prostu sam się przekonaj, ale ostrzegam, to specyficzny typ.

Historia postaci:
Opowiedzieć Ci historię jego życia? Znam ją dość dobrze, ale nie będzie zadowolony jeśli dowie się, że ktokolwiek zna o nim choć część prawdy. Lepiej nie wspominaj, że to wiesz, zostawmy to między sobą.
W wyjątkowo upalne, lipcowe popołudnie w dziewięćdziesiątym pierwszym roku na świat przyszedł niewątpliwie jeden z najbardziej żywiołowych Belgów. Miało to miejsce w największym szpitalu mieszczącym się na obrzeżach Brukseli, a chłopiec swoim wyjątkowo długim i głośnym płaczem oświadczył zebranym, że wcale nie będzie z nim łatwo.
Myrthe Arbeit - Lauritz była dziewczyną, która raczej nie posiadała zupełnie żadnych cech wyróżniających ją spośród szarego społeczeństwa. Była typem cichej dziewczyny, która została wychowana w przekonaniu, że rodzina jest najważniejsza. Dlatego też, gdy jako siedemnastolatka zaszła w ciążę, a ojcem dziecka był chłopak z którym nawet nie była w związku, zwróciła się do swego konserwatywnego ojca. Erik, bo tak na imię było dziewiętnastoletniemu świeżemu ojcu, został właściwie postawiony przed ołtarzem. Rodzina Myrthe oczywiście szybko zadbała o to, by młodzi natychmiast wzięli ślub. Tak więc, gdy River przychodził na świat jego rodzice od jakiegoś miesiąca byli małżeństwem.
Erik Lauritz pochodził z Niemiec. Jako dziewiętnastolatek miał przed sobą plany o co najmniej podboju wszystkich kontynentów, a na pewno nie o założeniu rodziny. Jednakże jak wiadomo, los bywa pokrętny, a młodym często się wydaje, że na pewno nie wpadną. Jak się okazało, nie tak na pewno.
Małżeństwo początkowo przebiegało dość spokojnie, Erik pracował w jakimś biurze, Myrthe natomiast zajmowała się dzieckiem. Do tego od swoich rodziców dostali mieszkanie w kamienicy. Po roku tej monotonni, Myrthe oświadczyła mężowi, że ponownie jest w ciąży. I właśnie w tym momencie, zobaczyła go po raz ostatni. Erik Lauritz tak się ucieszył z tej nowiny, że jak to powiedział, idzie się pochwalić kolegom. Tak naprawdę wsiadł w pierwszy lepszy autobus i pojechał na dworzec kolejowy. Wyjechał paląc za sobą wszystkie mosty i nikt go więcej nie widział. Po miesiącu Myrtha usłyszała, że ponoć ten mieszka teraz w Ameryce. To jakie przekleństwa przez te lata nazbierała na określanie go, jest nawet nie warte cytowania. Całe szczęście, że Erik więcej do Europy nie przyleciał, bowiem jego opuszczona żona, na pewno powitałaby go bardzo mocno. Zwłaszcza jej słowa miałyby mocny wydźwięk…
Po tym gwałtownym zniknięciu kobieta musiała zając się sama dzieckiem, domem, a po siedmiu miesiącach na świat przyszło drugi potomek - Frida. W wychowaniu dzieci zaczęła jej pomagać mama, sama natomiast zaczęła szukać pracy. Ostatecznie rozkręciła biznes domowy, pracując jako okoliczna krawcowa.
River natomiast zaczął dorastać i kształtować swój charakter. Po pierwsze, zdiagnozowano u niego adhd, po drugie, często próbował zwrócić na siebie uwagę matki, która to albo była zajęta szyciem, albo jego młodszą siostrzyczką. Widząc, że jego próby nic nie przynoszą, postanowił zdobyć zainteresowanie wśród rówieśników. Nie potrzebował dużo czasu, koledzy momentalnie pokochali jego przebojowość, dominujący charakter i zamiłowanie do łamania wszelakich zasad. Poza tym, te jego historie! Ach, gdzie on nie był?! Co z tego, że palcem po mapie, jego znajomi przecież nie wiedzieli jak było naprawdę. Z biegiem lat oczywiście zorientowali się, że mają do czynienia z patologicznym kłamcą. Mimo to, nie stracił znajomych, był zbyt rozrywkową osobą. Aczkolwiek przestali po prostu wierzyć w jego słowa.
Ciągle się z nimi trzymał, jednak niezmiennie to właśnie on najbardziej z całej tej grupy robił zamieszanie. Był trochę jak magnes przyciągający problemy, a Ci co przebywali w jego towarzystwie musieli mieć na uwadze, że to nie będą zbyt spokojnie spędzone godziny. W końcu chłopak z dość miernymi ocenami ukończył liceum i miał zdecydować co dalej. Tylko, że póki co niezmiennie powtarzał, że tak ważną decyzję musi podjąć po głębokim namyśle. Oczywiście w ogóle nad tym się nie zastanawiał.
Ten stan rzeczy pewnie trwałby dalej, jednak pewnego dnia włócząc się po Brukselskich alejkach, znudzony zwykłym dniem, zaproponował, by podpalili stare budynki przy opuszczonym dworcu kolejowym. Ten dzień nieco zmieniło bieg jego życia. Wówczas koledzy podeszli do tego wyjątkowego pomysłu z dystansem, aczkolwiek po namowach, szybko uznali to za dobrą ideę. Rozlali benzynę i nie zwlekając podpalili budynki. Na ich nieszczęście akurat w pobliżu przejrzał radiowóz. Szybko ich złapali i niewiele później postawili przed sądem. Jego koledzy dostali karę w zawieszeniu i grzywnę do zapłaty, z Riverem było jednak inaczej. Jego kartoteka wyglądała o wiele barwniej, wyskoki które w niej były odnotowane stanowiły ciekawy przypadek. Ostatecznie sąd zadecydował by wysłać Lauritza na testy psychologiczne. Gdy je przebył, orzeknięto, że jest niepoczytalny i wysłano go na leczenie.
Pierwszą wizytę w gabinecie psychiatry słabo zapamiętał, był wtenczas zbyt pochłonięty rozmyślaniem, jak może uciec z tego szpitala. Wiadome jest jednak, że i podczas niej wiele koloryzował. Kolejne etapy leczenia nie przebiegały zbyt zaskakująco, chłopak ciągle opowiadał różne rzeczy, zachowywał się nieprzewidywalnie i wykazywał się chłodem emocjonalnym. Psychiatra orzekł – niezrównoważenie psychiczne, a do tego dopisał kilka innych poszlak i możliwości.
Obecnie już od roku mieszka w szpitalu świętej Brygidy. Przez ten czas stał się w owym miejscu dość popularną personą ze względu na swój żywiołowy i dominujący charakter. Opanował oczywiście także mistrzowsko sztukę udawania, że pilnie bierze leki. Póki co poprawy w jego zachowaniu nie widać, tym samym o opuszczeniu tego miejsca na razie nie ma ani co myśleć.
I jak? Ciekawa z niego persona, nie zaprzeczysz prawda? Ale nie mów, że wiesz o nim tak wiele. Chyba po prostu pozwól mu opowiadać te liczne kłamstewka, zawsze mając na uwadze, jak dalekie są od realiów.

Ciekawostki, tajemnice:
▪ Jest leworęczny.
▪ Jest biseksualny.
▪ Jest maniakalnym złodziejem zapalniczek.
▪ W wyniku bójki, od których swoją drogą nie stroni, miał złamany nos.
▪ Średnio trzy razy w tygodniu śni mu się, że jest wieżą na szachownicy. Do tego zawsze zostaje szybko zbity.
▪ Pochodzi z trójjęzycznego kraju, zna więc doskonale dwa najważniejsze - Francuski i Holenderski. W szkole także uczył się Niemieckiego, który średnio zapadł mu w pamięć, a także Angielskiego, którym to obecnie się porozumiewa.

Choroba: Skomplikowana do określenia. Aczkolwiek chłopak od dzieciństwa ma adhd, oraz możliwa jest pseudologia. Przed psychiatrą ciągle stoi wyzwanie rozwikłania jakie zaburzenia ma River. Jednakże pewne natomiast jest u niego niezrównoważanie psychiczne.
Rezerwowany wygląd: Ash Stymest
Dodatkowe uwagi: -



Ostatnio zmieniony przez River Lauritz dnia Pon Maj 30, 2011 12:43 pm, w całości zmieniany 1 raz

Zobacz profil autora http://czarodzieje.my-rpg.com

2 Re: River Lauritz on Nie Maj 29, 2011 9:26 pm

Akceptuję i życzę miłej gry.

Zobacz profil autora http://psychiatryk.web-rpg.org

Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach