PBF osadzony w 1956 roku w szpitalu psychiatrycznym. To miejsce to nie tylko ciężkie przypadki, wyszkolona kadra, ale i tajemnicze morderstwa.


You are not connected. Please login or register

Freya Allaway

Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Freya Allaway on Pon Paź 29, 2012 7:33 pm





FREYA ALLAWAY








₪ WIEK - dwadzieścia
₪ CHOROBA - borderline
₪ ODDZIAŁ - ogólny
₪ CZAS POBYTU - dwa lata
₪ POCHODZENIE - NY, francuskie korzenie
₪ STAN CYWILNY - rozwódka
₪ WIZERUNEK - Lina Tesch




*Może godzinami łazić po galeriach, wręcz uwielbia kubizm i abstrakcjonizm;
*Od kiedy skończyła sześć lat miewa często jeden sen: idzie po bardzo wąskiej poręczy, w pewnym momencie ktoś dmucha i spada w przepaść, pełną baniek mydlanych. Gdy próbuje wyjść okazuje się, że bańki nasmarowane są klejem i próbując się z nich wyrwać zdziera z siebie całą skórę;
*Ma sporo tatuaży, między innymi napis na lewym nadgarstku(love doesn't exclude), napis na całym prawym boku i na karku; Uwielbia piercing(ma kolczyki pod obojczykami) i farbowanie włosów;
*Ma świra na punkcie lat dwudziestych, zakolanówek i cappucino; ukochanego, małego Mopsa nazwała Hipster; poza tym jest całkowicie normalna;




to zadziwiające jak ludzie potrafią się zmieniać pod wpływem wydarzeń z przeszłości. Gdybyśmy cofnęli się kilka lat wstecz opisywałabym teraz wesołą, szczęśliwą dziewczynę, pełną pasji i pozytywnie patrzącą na świat. Przez jedną, totalnie niepotrzebną śmierć, pojawiła się jednak zupełnie inna osoba - a może właśnie to ona jest prawdziwa, a charakter poprzedzający wypadek był tylko ironicznym uśmiechem losu, krótką zagrywką, taką dla rodziców i znajomych? Freya jest wredna. Karmi się sarkazmem i ironią, nie bierze nic na serio, dla niej nie ma trwałych wartości, takich jak empatia, czy miłość. Ludzie, z którymi spędza czas są dlań cholernie ważni, ale nigdy się do tego nie przyzna, uważa, że wszystko jest niestabilne i w każdej chwili może ulec rozpadowi - po co się więc przyzwyczajać? Poza tym należy do totalnie skrytych ludzi, nigdy nie mówi o swoich emocjach, wręcz się ich wstydzi, uważa, że są infantylne i nikt ich nie zrozumie; praktycznie nikt nie jest w stanie określić, co akurat chodzi jej po głowie i dlaczego w danej sytuacji zachowuje się tak, a nie inaczej. Ma charakterystyczny sposób bycia, jest bardzo dziewczęca, można powiedzieć, że z łatwością kusi płeć przeciwną. Lubi posiadać nad życiem kontrolę, chociaż tak naprawdę nigdy jej doświadczyła, bo choroba przysłania wszystko, co robi. Jest koszmarnie niestabilna psychicznie, w jednej chwili potrafi płakać, jak w jakiejś taniej telenoweli, by trzy minuty później śmiać się w najlepsze. W głębi duszy nie jest złą osobą, większość zachowań to typowa poza obronna - na myśl o kolejnym rozczarowaniu przechodzą ją lodowate dreszcze. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że na swojej drodze spotka wiele "nieodpowiednich" osób i woli zapobiegać, niż leczyć. Poza tym nie potrzebuje do szczęścia zbyt wiele, to, co zyskała do tej pory stanowczo jej wystarcza. Uwielbia imprezy, czas spędzany wspólnie ze znajomymi ceni ponad wszystko. Trzeba jeszcze wspomnieć, że jest cholernie bezpośrednia i nie wie, gdy należy ugryźć się w język, a jednak woli mieć więcej ludzi po swojej stronie, aniżeli wrogów - w końcu mogą się kiedyś przydać, prawda?





mały świat Frei był naprawdę piękny. Beżowo - miętowe ściany uroczego pokoju, z balkonikiem wychodzącym na nowojorską ulicę, czarne łóżko z żelaznym stelażem i puchaty, jasny dywan. Do tego ukochani rodzice, kremowy szczeniak Mops i mus truskawkowy co piątek, tak do oglądania z mamą kolejnej komedii romantycznej. Nie musiała nigdy narzekać na brak pieniędzy, ale wcale jej nań szczególnie nie zależało, była po ludzku szczęśliwa, nie doceniała zwykłej codzienności. Poszła do szkoły rok wcześniej, niż dzieciaki z jej rocznika, bo wszystkiego nauczyła się wcześniej - już od pierwszej klasy wyróżniała się pod względem umiejętności. Można powiedzieć, że była taką złotą, wymarzoną córeczką - mądra, śliczna i grzeczna, potrafiła zjednać sobie każdego. Każdego, oprócz siostry. Scarlett zawsze pozostawała w jej cieniu, miała gorsze wyniki w nauce, była zamknięta w sobie i dość opryskliwa, trzymała się w swoim gronie znajomych, nie biorąc udziału we wspólnych seansach filmowych, czy zakupach Frei z matką. Dziewczyny często się kłóciły, robiły sobie idiotyczne żarty, z tym, że Freya po jakimś czasie lekko dojrzała i nabrała sprytu, przez co zawsze unikała beznadziejnej kary tatusia i całą winę zwalała na siostrę. Umiejętnie wykorzystywała swoją pozorną słodkość, by pogrążyć starszą o rok Scarlett. Prawdziwe problemy zaczęły się jednak w wakacje przed rozpoczęciem college'u. Matka dziewczyn jechała do sklepu po bitą śmietanę, gdyż zabrakło jej w trakcie robienia musu truskawkowego. Wyszła tylko na chwilę, miała zdążyć na film. Dwie godziny później, zamiast Marie w drzwiach stał policjant.
Jason przeżył coś na wzór załamania nerwowego, momentalnie oderwał się od córek, zamknął w pokoju i ciągle pił. Wpadł w ciąg, do domu kilkakrotnie przyjeżdżało pogotowie i pomoc społeczna, ale Scarlett nigdy nie pozwoliła na rozdzielenie rodziny. Freya niewiele z tego rozumiała, jej dotychczas idealny świat gwałtownie przypominał obraz najgorszej meliny, miała wrażenie, że stoi z boku wszystkich wydarzeń, że to jej tak jakby nie dotyczy. Pewnego dnia zdała sobie sprawę, że nie ma siły podnieść się z łóżka. Dziwny stan trwał około godziny - poduszka mokra była od łez - a potem stwierdziła, że czuje się świetnie i poszła na imprezę, w trakcie której pierwszy raz zetknęła się z narkotykami. Od tego momentu miało być coraz gorzej - znikała na całe tygodnie z domu, sypiała z przypadkowymi kolesiami, okaleczała się, ryzykowała życie dla kilku działek. O ujawnienie choroby obwinia Scarlett, która od maleńkości wydobywała z niej te gorsze cechy, które poparte śmiercią matki, jedynie się umocniły. Z rowu wyciągnął ją najlepszy przyjaciel i siłą przywiózł do ośrodka, mając nadzieję, że dziewczyna kiedykolwiek powróci.


Zobacz profil autora

2 Re: Freya Allaway on Wto Paź 30, 2012 4:05 am

To są lata 60, więc nie było raczej galerii handlowych, tatuaże nosili najwięksi przestępcy, a o kolczykach w obojczykach raczej powinniśmy zapomnieć Razz Nie jest to zbyt prosty zabieg tak jak przekucie igłą i wsadzenie jakiegoś kółka skądś dorwanego. Te narkotyki też powinniśmy uważać, za coś umownego niż wielki handel, tak jak jest teraz.


_________________


Meredith Lane - 18 lat - socjopatia
Chcesz zdobyć świat? - Podążaj za mną - Wygramy, ja wygram
Zobacz profil autora

Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach