PBF osadzony w 1956 roku w szpitalu psychiatrycznym. To miejsce to nie tylko ciężkie przypadki, wyszkolona kadra, ale i tajemnicze morderstwa.


You are not connected. Please login or register

Cody Hawkins

Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Cody Hawkins on Pon Paź 08, 2012 2:54 pm





Cody H. Hawkins








₪ WIEK - 18
₪ CHOROBA - Autyzm/Zaburzenia afektywne
₪ ODDZIAŁ - Ogólny
₪ CZAS POBYTU - Miesiąc
₪ POCHODZENIE - Anglia/Londyn
₪ STAN CYWILNY - Kawaler
₪ WIZERUNEK - Francisco Lachowski




nie potrafi czytać
ma niedowład lewej części ciała
często krwawi z lewego oka
jest lekomanem




Jestem doświadczonym prostakiem, który zdecydowanie wolałby pozostać wiecznie smutnym, hermetycznym, ciągle niezadowolonym typem. Niestety, to chyba nie było mi pisane. Już od dawna, obcy jest mi słodki zachwyt życiem, przyjemne podekscytowanie związane z kolejnym dniem. Szybciej zachłysnę się szczęściem, niż znajdę odrobinę rozsądku, aby je docenić. Od dawna wpatruje się diabłu prosto w oczy i muszę przyznać, że wydaje mi się on o wiele bliższy, niż powinienem przyznać. Właściwie, gdybym tylko mógł widzieć lepiej, gdybym tylko wiedział więcej, przysiągłbym, że wygląda jak ja.
Wszystko czego, dotknę zamienia się kamień i nie ma od tego ustępstw. Jestem jak czarna wersja króla Midasa, żywcem wyjęty z filmu Tima Burtona. Nie mam już nic do stracenia, odkąd zostawiłem prawdę gdzieś za sobą. Człowiek nie powinien tracić wszystkiego, bo tak sponiewierany, staje się zdolny do wszystkiego.
Ale nie martw się, czytelniku. Z tej strony nigdy mnie nie poznasz. Będę Cę karmił kłamstwami I będziesz mi za to wdzięczny. Dla Ciebie już na zawsze pozostanę spokojnym, nieśmiałym w porządku gościem o zaraźliwym, uprzejmym uśmiechu. Będziemy rozmawiać, Ty będziesz się śmiać, a ja będę na Ciebie spoglądał, zastanawiając się jak długo musiałbym wykręcać Twoją głowę, aż usłyszałbym trzask. To nie brzmi miło, prawda? Będąc okłamywany, będziesz szczęśliwy, bo jeśli zdradziłbym Ci prawdę, zacząłbyś żebrać o kłamstwo.
Autyzm, zaburzenia afektywne…jak to skomplikowanie brzmi, prawda? Lekarz pyta mnie co tydzień czy wiem, że jestem chory, a ja nie znam odpowiedzi. Milczę. Skąd mam to do cholery wiedzieć? Jak jest mi źle to płaczę, a jak jestem szczęśliwy to się uśmiecham. Jak zjem za mało, to jestem głodny, a jak za dużo to boli mnie brzuch. Czy to źle, czy to są te odchyły od normy? Czy dlatego muszę siedzieć w tym pieprzonym miejscu?
Naprawdę nie wiem czy jestem chory, ale możecie mieć pewności, że będąc budzonym codziennie w środku przez śliniącego się idiotę, wrzeszczącego, że zbawiciel nadchodzi, zacząłem szaleć.
Zagrałem. Zagrałem i przegrałem, cóż więcej mogę powiedzieć. Zabawna ta ludzka natura, która potrafi się przyzwyczaić dosłownie do wszystkiego.






Przyszedłem na świat pierwszego dnia stycznia, w konserwatywnej, wielodzietnej rodzinie. Moja mama była stereotypową kurą domową, a ojciec religijnym fanatykiem, mechanikiem samochodowym, sadystą i alkoholikiem. On nigdy mnie nie lubił. Nie, to oczywisty eufemizm…mój ojciec mnie z głębi serca nienawidził. Dlaczego? Na to pytanie nigdy nie potrafiłem sobie odpowiedzieć. Miał ośmioro dzieci i to właśnie na mnie trafiło. Od dnia moich narodzin, ojciec ubzdurał sobie, że jestem wysłannikiem szatana, strąconym z piekła żeby siać zło i niemoc na ziemi. Sam fakt, że żyję, że oddycham był grzechem, za który będę pokutował do końca życia. Tak przynajmniej uważał i takimi oto herezjami karmił mnie cały czas, który byłem w domu. I wiecie co? Uwierzyłem mu. Naprawdę, dałem wiarę jego chorym słowom, mimo, że nie wiedziałem dlaczego jestem taki zły, to znosiłem wszystkie cięgi ojca bez szemrania, z nieskończoną pokorą, bo ponoć to mogło wyplenić ze mnie diabła. Mój ojciec był chory, to jasne, nikogo to nie obchodziło. Dla świata był tym dobrym, bogobojnym facetem, co głosuje na republikanów i płaci podatki, więc po co komu zaglądać takiemu facetowi do mieszkania? Ojciec czerpał prawie że fizyczną przyjemność ze sprawiania innym bólu, a swoich torturach był całkiem pomysłowy, jeśli wolno mi się tak wyrazić. Przykładowo, nie raz miał w zwyczaju wracać po nocy do domu, pijany jak bela. Ledwo przekraczał próg drzwi i zaczynał drzeć się w niebogłosy, że wszyscy mają na już, teraz, nie zaraz zleźć na dół. Wszyscy, każde z mojego rodzeństwa dobrze znało tą zabawę. Kto ostatni pojawiał się na dole skupiał na sobie cały gniew ojca. Jako, że byłem najmłodszy ze wszystkich, to i najmniejszy, najsłabszy, najwolniejszy. I oczywiście zawsze lądowałem ostatni. Jednak musicie sobie wyobrazić jak przerażające to było. Ośmioro dzieci, z których najstarszy miał lat osiemnaście, a najmłodszy trzy i wszystkie te dzieci obudzone krzykami w samym środku nocy, nie mogły sobie pozwolić, na chwilę zwłoki, musiały czym prędzej wypaść z łóżka i biec stromymi schodami na dół. Popychaliśmy się wzajemnie, zamykaliśmy w pokojach, ciągnęliśmy za włosy i podstawialiśmy nogi, żeby tylko nie być ostatni. A kara była bardzo bolesna. Zawsze, gdy przybiegałem na dół ostatni, ojciec stawał przede mną i pijackim bełkotem mówił : - Znowu TY. To wystarczało, by łzy napłynęły mi do oczu. Po tym, reszta rodzeństwa rozchodziła się do pokoi, żeby nie zmrużyć już oka tej nocy, a ja zostawałem na dole, boso na przeraźliwie zimnej podłodze i stałem tak w całkowitych ciemnościach do rana. Innych, tego typ gier mój ojciec urządzał setki, jeśli nie tysiące. Był nieustępliwy, w swojej dyktaturze, wszystko musiało być tak jak on to widzi, jednak nawet, jeśli tak było, to nadal nie było wystarczająco dobrze. Jeśli wiecie o co mi chodzi. Pewnego całkiem normalnego poranka, podczas gdy mama podgrzewała masło i cebule na jajecznice, ja stałem obok, pomagając, a ojciec ot tak, bez żadnego konkretnego powodu przycisnął moją pięcioletnią dłoń do patelni. Mój krzyk dźwięczy w uszach do dziś, chyba połowie kamienicy. Mimo tego wszystkie, tych wszystkich niezasłużonych batów psychicznych czy fizycznych, bardzo mocno kochałem ojca. Tym bardziej było mi źle, że ojciec nienawidził mnie bez powodu. Gdy zacząłem uczęszczać do szkółki niedzielnej, słuchać monologów księdza o dobru i złu, coraz bardziej nabierałem podejrzeń czy aby na pewno jestem wysłannikiem szatana. Bo z tego co mówił duchowny o wiele bliżej było mi do dobra. Wypisałem sobie siedem przykazań na kartce i zawsze nosiłem je ze sobą, żeby ciągle się do nich stosować. I stosowałem, naprawdę, wierzcie mi, nie kłamię. Pewnego razu, gdy ojciec sprzątał podwórko, podszedłem do niego i zapytałem dlaczego uważa mnie za tak złego, bo według tego co mówi biblia jestem dobry. Był to wielki błąd, którego o mało nie przypłaciłem życiem. Ojciec wpadł w furie, w jakiej nie był już od dawna. Skatował mnie do nieprzytomności i nawet gdy byłem nieprzytomny tłukł mnie dalej. Wszędzie, gdzie popadnie. Po plecach, po nerkach, no nogach, po głowie, po brzuchu. Pięściami, nogami, z otwartej ręki, kawałkiem drewna. Pomyślałem nawet, że już umarłem. Zwyczajnie ojciec zatłukł mnie na śmierć i teraz ja, Cody już nie żyje. Skoro tak to dlaczego wciąż czuje ból? Czyżbym trafił do piekła? Tam, skąd przyszedłem? Ta myśl przeraziła mnie tak bardzo, że się ocknąłem. Zamarłem w bezruchu, nie ruszałem się, starałem nie oddychać(a i tak przychodziło mi to z trudem). Otóż ojciec lał mnie nie raz, jednak gdy zauważył, że przestaję się ruszać – i on przestawał. Nie tym razem. Jego furie przerwała dopiero mama, która wpadła przerażona na podwórko i odciągnęła męża. Byłem w tak ciężkim stanie, że momentalnie trafiłem do szpitala. Spędziłem tam miesiąc. Jak wytłumaczyli się rodzice? Ojciec powiedział, że syn wpadł pod samochód, a kierowca pojechał dalej, nawet się nie zatrzymał. Matka go w tym poparła. Po wypadku doznałem amnezji, straciłem zdolność do zachowywania nowych wspomnieć, bywał dni, nadal bywają, kiedy budzę się i ostatnim wspomnieniem, jakie posiadam jest to, jak bawiłem się w piaskownicy, w wieku pięciu lat.
To zabawnie proste.
Nigdy nie miałem przyjaciół, ale to przypisywałem mojemu ojcu, skoro nie mogłem nigdzie wychodzić, ani z nikim rozmawiać to jakim cudem miałbym być słodko komunikatywny? Podejrzenie autyzmu, w moim mniemaniu błędne, może nie było całkiem bezpodstawne.
W pierwszej klasie gimnazjalnej pobiłem kolegę do nieprzytomności. Rozłościł mnie, byłem wtedy naprawdę zdrowo wkurzony, ale ta złość szybko mi minęła. Zadawałem kolejne ciosy już nie z zemsty, a tylko dzięki mechanice. Byłem jak robot, całkowicie bezwolny, czułem, że przetarłem sobie skórę na kostkach przez niekończącą się serie uderzeń. Nie było w tym mojej winy. Ja nie jestem zły. Ja po prostu chcę już pójść spać.
Zawsze chciałem zostać żołnierzem. Naprawdę. Nie wiem czy istnieje dobra śmierć, ale stracić życie walcząc w obronie rodziny wydawało mi się odpowiednie. Żeby pójść do szkoły wojskowej, trzeba było zdać pomyślnie serie podstawowych badań i tutaj moja historia zbliża się ku końcowi. Podczas kontroli psychiatrycznej lekarz wykrył u mnie bardzo niepokojące schorzenia, które, później tak ładnie nazwali. Doktor był przerażony moim staniem, nie posiadał się ze zdziwienia, kiedy mu powiedziałem, że nikt nigdy się na mnie nie skarżył. No, umownie. I miejsca trafiłem tutaj.





Ostatnio zmieniony przez Cody Hawkins dnia Pon Paź 08, 2012 3:51 pm, w całości zmieniany 1 raz

Zobacz profil autora

2 Re: Cody Hawkins on Pon Paź 08, 2012 3:50 pm

Cody ma już skończone 18 lat? Jeśli tak, to byłby już na oddziale ogólnym, a nie dziecięcym.

Zobacz profil autora

3 Re: Cody Hawkins on Pon Paź 08, 2012 3:52 pm

Ano, tak.

Zobacz profil autora

4 Re: Cody Hawkins on Pon Paź 08, 2012 3:59 pm

tak tylko jeszcze napomknę, że mamy 1956, zatem Burtona jeszcze nie było nawet na świecie, ale co tam, ładna karta : >

Akceptacja

Teraz możesz zobaczyć, czy jest wolny pokój na danym piętrze, w zależności od tego jaki oddział zamieszkuje twoja postać. Aby zawrzeć z forumowiczami relacje, stwórz temat: tutaj. Powiem Ci w sekrecie, że w szpitalu działa tajna korespondencja, dzięki której możesz porozumiewać się z każdym w całym ośrodku! Zdecydowałeś się na postać lekarza? Nie zapomnij wybrać pacjentów, którymi się zajmiesz. Teraz śmiało zaczynać grę w fabule, nie zapominaj jednak o zasadach z regulaminu! Na koniec pamiętaj, ponoć tylko wariaci są coś warci.
Miłej gry!

Zobacz profil autora

Sponsored content


Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach