PBF osadzony w 1956 roku w szpitalu psychiatrycznym. To miejsce to nie tylko ciężkie przypadki, wyszkolona kadra, ale i tajemnicze morderstwa.


You are not connected. Please login or register

Psychiatryk » 


 » 
 » Strych

Strych

Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Strych on Czw Wrz 27, 2012 2:24 pm



Strych na którym nie ma właściwie nic poza starym, zepsutym telewizorem i starymi lalkami, które może kiedyś służyły jako pomoc w terapii

Zobacz profil autora http://takmiprzykro.tumblr.com/

2 Re: Strych on Pon Paź 08, 2012 7:52 pm

Panna Mullet, niegdyś pani Mehr, snując się korytarzami pełnymi złych wspomnień i dzikich jęków, wypełnionymi drażniącym zapachem i gęstą chmurą bólu. Większość ludzi z tego miejsca nie znajduje w sobie dość siły i nadziei na dalsze życie, być może dlatego korytarze są zimne, nieprzyjemne i wzbudzające gęsią skórkę i dreszcze.
Stukot wysokich, czerwonych obcasów Elisabeth odbijał się echem od ścian i zamkniętych drzwi. Jej chód był zdecydowany, choć opanowany, pukle rudych włosów podskakiwały przy każdym kroku, oczy były lekko zmrużone, a ramiona sztywno kołysały się przy tułowiu. Wdychając odór starych wariatów, wspięła się na schody prowadzące na strych i wkrótce znalazła się w zakurzonym, zatęchłym i wilgotnym pomieszczeniu, gdzie w końcu mogła oderwać myśli od złych, złych, złych ludzi, którzy mieli nierówno pod kopułą. Przecież to było straszne; bycie szaleńcem. A może straszniejsze było to, że Elisabeth sama u siebie tego problemu nie zauważała?
Nie dbając o kurz na górze telewizora, opadła nań z westchnieniem ulgi, zdejmując jedną ze szpilek i rozmasowując lekko obolałą stopę. Przygryzła krwistoczerwoną wargę i uśmiechnęła się półgębkiem do własnych myśli, które podobnie jak jej paznokcie, ociekały czerwienią.
Miłość jest czerwona i krew w imię tej miłości przelana - także jest czerwona.

Zobacz profil autora

3 Re: Strych on Wto Paź 09, 2012 6:54 pm

Po wszystkich rozmowach z psychiatrami, jakimiś zajęciami i innymi rzeczami, które uważała po prostu za bzdury, miała wreszcie chwilę dla siebie. Bała się takich chwil. Bała się samotności. Bała, choć to lubiła. Dlatego często można było ją spotkać w ciemnych korytarzach, skuloną gdzieś pod ścianą, bądź na strychu właśnie. Dzisiaj było podobnie. Posiedziała chwilę w swoim pokoju, siedząc kompletnie bez ruchu, wpatrzona w jeden punkt. Do tej pory myślała, że jej chorobą jest tylko anoreksja. Tymczasem wszystko wyglądało inaczej. Z kim przystajesz, takim się stajesz, jak to mówią. Demonique powoli schizowała, bo inaczej ująć tego nie można. Do rzeczy; wdrapała się schodami (drabinką?) na strych i odruchowo zrobiła krok w tył, widząc El, której początkowo nie rozpoznała. Zadrżała momentalnie, ale na jej twarzy pojawił się uśmiech, może trochę wymuszony. Na pewno po części też szczery. Westchnęła cicho i podeszła do ściany, po czym usiadła niedaleko kobiety, nic nie mówiąc.

Przepraszam, że tak krótko!

Zobacz profil autora

4 Re: Strych on Wto Paź 09, 2012 8:00 pm

Chwila dla siebie, to był luksus, na który niewielu mogło sobie pozwolić. Ciągle ktoś gdzieś gonił, śpieszył się na jakieś konsultacje, wizyty, spotkania, badania... albo gonił do łazienki, bo w końcu czasem sesje były tak długie, że nie można było wyjść do toalety, a przecież po kilku kawach pęcherz może się rozpaczliwie odezwać.
Elisabeth mimo wszystko uwielbiała patrzeć na kobiety, które myślą nad swoim życiem, zastanawiają się, ile lekarzowi powiedzieć, a ile zataić, jak ich rozbiegane spojrzenia czasem dłużej zatrzymują się na czerwieni jej ust albo często zbyt dużym dekolcie. Nie kontrolowały tego zapewne i Elisabeth wiedziała, że nie ma to nic wspólnego z jakimkolwiek pożądaniem, ale wzbudzało w niej miłe uczucia i to się liczyło. Mimo że panie, z którymi miała do czynienia, prawie w całości były zaniedbane, z podkrążonymi oczami, bliznami i ziemistą cerą, to było w nich coś takiego, co pociągało Elisabeth niesamowicie. Nie mówiła o swojej chorobie głośno (chociaż sama raczej nie uważała homoseksualizmu za chorobę), ale niektórzy ludzie mogli to sami zauważyć, jeśli tylko dłużej przy niej pobyli. Nikt jak ona nie pochłaniał wzrokiem każdego uśmiechu co ładniejszej przedstawicielki tej samej płci, szczególnie wywołanego przez samą Elisabeth, co wtedy sama uważała za największy sukces. To wszystko zaczynało być wręcz obsesyjne. Kto by pomyślał, że sam psychiatra może być chory? Chociaż z drugiej strony nikt normalny nie chciałby tu pracować. W takim miejscu, z takimi ludźmi i z taką przeszłością.
Kiedy usłyszała kroki nieopodal, zesztywniała i jej policzki mimowolnie oblały się głębokim rumieńcem, jak gdyby została przyłapana na gorącym uczynku. Odwróciwszy głowę, jej włosy zafalowały dziko, a oczy utkwiły się w nadchodzącej postaci. W jednej chwili rysy twarzy wygładziły się, usta wygięły w delikatny łuk, a w oczach pojawił się łagodny, ciepły blask.
- Witaj, Demonique. -
Zamruczała cicho, wstając i otrzepując z tyłu fartuch. Przyjrzała się dziewczynie uważnie, jak gdyby chcąc zauważyć w jej spojrzeniu powód, dla którego się tu zjawiła. Była taka krucha... Kiedy usiadła, Elisabeth poszła za jej wzorem i zajęła ponownie miejsce na telewizorze.
- Przeziębisz się... -
Powiedziała już głośniej, z wyraźną troską w ciepłym tonie, nie spuszczając wzroku z chudziutkiej istotki.

Zobacz profil autora

5 Re: Strych on Sro Paź 10, 2012 6:40 pm

Rzeczywiście tutaj ciężko było o chwilę dla siebie. Nie tylko personel miał urwanie głowy, pacjenci również nie mieli wcale łatwo. Doświadczyć tego na własnej skórze mogła właśnie Demonique, która wiecznie była zaciągana na jakieś rozmowy, które - szczerze mówiąc - mało dawały. Kiedyś jeszcze brała to wszystko do siebie, próbowała walczyć z własną psychiką, robiła, co się dało, ale z czasem stawało się to jedną pieprzoną rutyną. Traktowała to jak coś normalnego, jak oddychanie. Chociaż niedługo nawet oddychanie będzie tutaj dziwnym zjawiskiem. Z czasem również już przestała zwracać uwagę na to, co mówią. Momentami kontrolowała się, na siłę wpychała sobie jedzenie do ust, choć tego akurat żałowała, jak niczego innego. Na wagę przestała wchodzić już dawno, wystarczał jej widok w lustrze. Gdy tylko widziała siebie w lustrze, zbierało jej się na wymioty. U innych nie przeszkadzało jej to, że może mają parę kilogramów więcej, ale ona do tego dopuścić nie mogła. Jej samopoczucie nie poprawiało się nigdy, bo lustro zawsze pokazywało jedno i to samo. Co do homoseksualistów, to było jej obojętne, jakiej kto jest orientacji. Nic oczywiście o poglądach El. nie słyszała i nie wiedziała, ale nawet, jakby się dowiedziała, to traktowałaby to normalnie. Niektórzy uważali to za chorobę, ale Dem zawsze była odmieńcem. Może to i dobrze? Dzięki temu, w gruncie rzeczy, była sobą.
Skinęła nieznacznie głową, słysząc powitanie panny Mullet. Rozejrzała się jeszcze odruchowo, czy na pewno jest tutaj sama. Cóż, nie dostrzegła nikogo innego, toteż została na miejscu, od razu pod ścianą. Czasami marzyła, by być niewidzialną, choć dobrze wiedziała, że jest to niemożliwe. Taka moc by się przydała. Może nie akurat dzisiaj, ale od czasu do czasu... czemu nie.
- Wydaje mi się, że przeziębienie to mój najmniejszy problem, najmniej ważna choroba - mruknęła cicho pod nosem, jednocześnie wreszcie się odzywając. Nie dość, że jej ciało składało się prawie z samych kości, to i letnio była ubrana. Bo czym były niby cieniutkie rajstopy, spodenki i sweter? Właśnie. Podniosła wzrok, by spojrzeć na El. - Siedzisz tutaj sama - skomentowała cicho, choć nie była do końca pewna, czy powiedziała to na głos. - Czemu? - spytała jednak, unosząc brew i nie spuszczając swojego wzroku z kobiety. Jej oczy były dzisiaj wyjątkowo podkrążone.

Zobacz profil autora

6 Re: Strych on Sob Paź 13, 2012 5:46 pm

Elisabeth powinna być żywym przykładem normalności. Normalności, której nic nie może zachwiać. Wychodzi na to, że nie powinna tutaj pracować. Co prawda, owszem, zasłużyła sobie na to ciężką pracą i zarywaniem nocek na naukę, ale chyba była zbyt niezrównoważona. Zresztą, kto się by tym przejmował, kiedy ma się dobrze płatną pracę i nikt nie zwraca uwagi na twoje ułomności? Na razie jest dobrze, a towarzystwo słodkiej Demonique sprawia, że sytuacja staje się nagle niemalże idealna. Niemalże, bo jednak wszelkie myśli i ciche fantazje nie mogą zostać zrealizowane w rzeczywistości - cienka nic zaufania zostałaby wtedy bezpowrotnie zerwana, a przecież byłoby szkoda - przecież zaczynały się jakoś dogadywać, poznawać, lubić.
- Każda twoja choroba jest ważna, Demonique. Nie lekceważ tego. Dbaj o siebie. -
Powiedziała stanowczo, ale z troską, bez przerwy się jej przyglądając. Ostatnie zdanie wypowiedziała mocniejszym tonem, widząc jej podkrążone, zgaszone oczy.
Na jej stwierdzenie skinęła potakująco głową. Nie sposób było zorientować się, zauważyć, że jest tu sama. Jej pytanie sprawiło, że alabastrowe czoło Elisabeth zmarszczyło się. Po chwili ściągnięte brwi uniosły się, a twarz wygładził uśmiech.
- Chwila ciszy po ciężkim dniu jest niezwykle cenna. A tu... tu jest cicho. -
Zauważyła niezwykle błyskotliwie, wbijając nagle wzrok w zakurzone deski na podłodze. Odetchnęła głęboko, odgarniając włosy z twarzy i podnosząc głowę. Na powrót spoglądała na pannę Black, a lekki uśmiech błąkał się na jej czerwonych ustach.

//przepraszam, że krótko i z opóźnieniem, ale praktycznie mnie w domu nie ma, a zaraz jeszcze wychodzę znowu, cudownie ;/

Zobacz profil autora

7 Re: Strych on Wto Paź 16, 2012 4:02 pm

Nic się nie dzieję, słynne słowa, które występowały w filmach takich jak "Rejs" czy "Lejdis". W tym ostatnim władza pałowała człowieka, a małe dziewczynki odpowiedziały "nuda, nic się nie dzieję". Cisza, w końcu całkowity spokój - pomyślałby każdy (nie)normalny człowiek, poruszając się po strychu, po miejscu, w którym z reguły nie ma ludzi. Właśnie - ludzi.

One, two – Brigid’s coming for you

Miejsce z pozoru tak ciche i niewinne stanie się lada moment pomieszczeniem, w którym na nowo narodzi się legenda, o której zapewne każdy słyszał. Przecież to tylko żarty, coś o czym opowiada się w pokoju, gdy zmrok otuli twarze i czas iść spać. Dziś wydarzy się coś innego. Okna na strychu z hukiem się otworzyły, wpuszczając lodowate powietrze do środka. Okno trzeszczało na wietrze i uderzało o drewnianą framugę.

Three, four – better lock your door

Zaraz za oknem ruszyły drzwi, po prostu wyleciały z zawiasów padając na podłogę. Lodowate powietrze pustoszało pomieszczenie, zostawiając po ich trywialnej rozmowie tylko pustki.

Five, six – run away




Zobacz profil autora

Sponsored content


Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Psychiatryk » 


 » 

 » Strych

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach