PBF osadzony w 1956 roku w szpitalu psychiatrycznym. To miejsce to nie tylko ciężkie przypadki, wyszkolona kadra, ale i tajemnicze morderstwa.


You are not connected. Please login or register

Hope Henderson

Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Hope Henderson on Czw Cze 02, 2011 5:22 pm

Imię i nazwisko: Hope Faith Henderson
Data urodzenia: 16.07.1993
Miejsce urodzenia: Edynburg
Długość pobytu w szpitalu: 3 lata
Stan cywilny: panna

Wygląd postaci:
Spójrz na tę drobną dziewczynę, która przemyka obok ciebie tak, abyś jej nie zauważył, co zazwyczaj jej się udaje. Ale spójrz na nią chociaż raz, chociaż raz poświęć jej trochę uwagi i przypatrz się jej dobrze. I zobacz. Zobacz jej smukłą twarz, którą okalają długie blond włosy. Ale wtedy, gdy nie są spięte w kok, co dosyć często się zdarza. Mówisz – ale przecież one są rude. Tak, akurat w tym świetle. Ale patrz za chwilę – są blond, widzisz? Ale włosy nie są wszystkim w wyglądzie, więc skupmy się na innych cechach. Widzisz jej oczy, prawda? Są duże i ładne, głęboko osadzone, o migdałowym kształcie. Nie wierzysz mi, widzę. Ale spójrz jeszcze raz, spójrz jej prosto w oczy i zobacz tę głębię koloru jej tęczówek, który z błękitu przechodzi w szarość. I odwrotnie. To zależy od jej nastroju. Nie wiedziałeś? To teraz już wiesz. Zobacz nos, któremu nic nie można zarzucić. Chociaż nie, może wydawać się zbyt szerokim. Widzisz jej lekko zarysowane kości policzkowe? Nie widzisz… Trudno je zauważyć, to fakt. Nie będę cię męczyć, dlatego spójrz na jej usta. Pełne wargi, mówisz. Tak, masz rację. Chociaż jedną cechę zauważyłeś poprawnie. Ale zapomniałeś powiedzieć, że są malinowe. Nie znasz takiego określenia? No cóż, właśnie je poznałeś. I jeszcze ładnie zarysowany podbródek. Tak, mówisz mi, że ma ogółem ładną twarz i z tym się zgadzam. Widzisz też, że się maluje, jak większość dziewcząt w jej wieku. A teraz przejdźmy z twarzy do ogółu sylwetki. Mówisz mi, że jest niska i bardzo chuda. No cóż, anorektyczki tak mają, że są wychudzone. Nie dowierzasz mi, ale taka jest prawda – jej sylwetka nie jest zasługą odpowiedniej przemiany materii i genetyki, a niejedzenia. Chciałbyś wiedzieć więcej o tej chorobie? Dobrze, powiem ci, ale nie teraz. Teraz mówimy o wyglądzie, prawda, a nie psychice. Zobacz, patrz na nią, patrz uważnie. Widzisz te warstwy ubrań, które ma na sobie? Tak próbuje ukryć swą chorobę. Choć nie zawsze ubiera się tak „grubo”, nieraz odsłania swe kościste ciało, które wcale nie jest przyjemnym widokiem. Już lepsze chyba te warstwy. Dzisiaj cała jest ubrana na niebiesko. Jutro może być na zielono, pojutrze na żółto. Lubi ubierać wszystko pod jeden kolor jednego dnia. Tak czasem ma, monotematyczność. Ale nieraz też ubiera się różnokolorowo, jak jej przyjdzie tak do głowy. Makijaż też zawsze dobiera do ubrań, co czasem wygląda abstrakcyjnie. Nie widzisz biżuterii, prawda? Cóż, rzadko ją nosi, dziś także nie ma jej na sobie. Widzisz już, jaka skomplikowaną osóbką jest Hope, prawda? A to dopiero początek!

Charakter postaci:
Jeśli myślisz, że już ją poznałeś, to grubo się mylisz. Bo wygląd to nie wszystko. Liczy się też wnętrze, które ty zaraz poznasz. Tylko, czy tego naprawdę chcesz? Oczywiście, że chcesz, nawet jeśli o tym nie wiesz, naprawdę. Tylko od czego by tu zacząć… Może od początku? Tak, tak będzie najlepiej.
Patrz. Widzisz ją? Tam? Pytasz, gdzie. No przecież nie pokażę ci jej palcem, rozejrzyj się trochę! Widzisz? To obserwuj ją uważnie. Tak jak ona nas. Śmiejesz się, że ona niby nas obserwuje. A to jest szczera prawda. Mówisz, że ona przecież czyta książkę, ale ona tylko udaje. Kiedyś pochłaniała książki, teraz nie może zmusić się do przeczytania choćby jednej. Dlaczego, pytasz. To przez nie stworzyła sobie ideał dziewczyny, jaką zawsze chciała być – klasyczną pięknością, szczupłą, ale i ponętną, wzbudzającą uwagę u mężczyzn. Bo przecież właśnie takimi dziewczętami interesowali się książęta z bajek, a nie brzydkimi siostrami. A ona czuła się jak brzydkie kaczątko, niedoceniane przez innych. I nadal tak się czuje, wiesz? To się nie zmieniło. I nie wygląda na to, by miało się zmienić. A powiem ci, że Hope to bardzo wrażliwa osóbka, jeśli jeszcze się tego nie domyśliłeś. Widzisz? Nadal na nas patrzy, jednak bardzo ostrożnie i lękliwie. Nie pytaj mnie dlaczego, sama ci powiem. Ona się ciebie boi. Boi się tych, których nie zna. Boi się, że ją skrzywdzą, zranią. Gdybym to tylko ja tu była, bez ciebie, spojrzałaby na mnie trochę odważniej, nawet lekko uśmiechnęłaby się, a może nawet podeszła do mnie i zaczęła rozmowę. Bo mnie zna i mi ufa. Bo jestem tu już długo. Na tyle długo, by móc ją poznać i ci przedstawić jej osobę. Bo to, co ci o niej powiedziałam, to jeszcze zbyt mało, jeszcze nie wszystko, co musisz o niej wiedzieć.
Cicha woda brzegi rwie, mówią. I to powiedzenie zupełnie odnosi się do Hope. Pytasz, jak to, skoro jest taka cicha. Opowiem ci o tym po kolei. Hope ma marzenia, wbrew pozorom, ma ich wiele. Ale najważniejszym jest te, w którym staje się znaną artystką, uznaną portrecistką. Widzi w swojej wyobraźni prace własnego autorstwa, widzi pochlebne opinie krytyków, widzi te tłumy w galeriach oglądające jej prace. Ale to wszystko niestety zostanie jedynie w sferze jej snów. Pytasz mnie o powód, który jest prosty – Bóg nie obdarzył jej talentem malarskim, niestety. Dziwisz się, że używam miana Bóg. Tak, mówię o Bogu, bo ona w niego wierzy. Wierzy w to, że jest. Jak i wierzy też w to (w chwilach zwątpienia), że to on jest źródłem wszelkich jej niepowodzeń. Ale czasem odczuwa żal i skruchę i wtedy przeprasza Boga za swe oskarżenia wobec niego. Ale to się rzadko zdarza. Natomiast często zdarza jej się wpaść w furię, gdy tylko znowu nie wyjdzie jej rysunek. Rozrywa kartki, łamie ołówki, rozlewa farby wokół siebie. Kilka razy rzuciła nawet krzesłem, jednak na szczęście nikt nie ucierpiał. Tak, atakom jej furii mało kto może dorównać. To także powoduje jej wyobcowanie. Choć istnieją osoby, które wydają się być jej bliskie. Ale sporo osób też wykorzystuje ją do własnych celów. Widzisz, teraz Hope wstała i rozmawia z jakąś dziewczyną. To Meredith Lane. Spójrz, jak Hope jest wpatrzona w nią, jak w obrazek. Meredith jest takim dla Hope ucieleśnieniem jej ideału, którym zawsze chciała być. Dlatego stara się ją naśladować i słucha się jej w każdej sytuacji, bo chce być taka, jak ona. Nie rozumiesz? Ja też nie. Nie tym razem. Bo jak można zrezygnować z bycia sobą? A Hope łatwo jest z tego zrezygnować, wbrew pozorom. Bo to już nie pierwszy raz. Zapomniałam o czymś, mówisz mi. Ach tak, nie wspomniałam o najważniejszym - o jej chorobie. Anoreksja – to z tego powodu Hope znajduje się w tym szpitalu już od trzech lat. Dlaczego tak długo, cóż, gdyby udało jej się wyzdrowieć, nie byłoby jej tu. Ale jak na razie nie udało się, brak poprawy – tak mówią lekarze, szczególnie pani Sophie. Nie lubi jej. Chociaż… nie jej samej. Bo ona nie jest taka zła. Ale nie znosi, gdy próbuje wmówić, pannie Henderson, że wygląda jak kościotrup. Jak ona może nie widzieć tych wałków tłuszczu, które ma na brzuchu? Jak może nie widzieć cellulitu na udach? Jak może nie widzieć tych ogromnych piersi i szerokich bioder? Hope robi wiele, aby schudnąć. Gdy je, bierze jak najmniejsze kęsy i przeżuwa je tak długo, jak tylko się da. Pije też dużo wody. To pozwala oszukać organizm, napełnić żołądek, wysłać do mózgu informację, że już jest nasycona. I ćwiczy – robi przysiady, brzuszki, pompki, a także inne ćwiczenia, które w założeniu maja sprawić, że schudnie. Ale nawet, jeśli chudnie, to to jest wciąż zbyt mało. Bo ona wciąż jest gruba. Chore, mówisz? Tak to jest chore. Ale anoreksja to choroba psychiki, pamiętaj. Leczenie fizycznych objawów nic nie da. Trzeba wyleczyć duszę. A to nie jest proste. Bo Hope nie dopuszcza do siebie myśli, że jest chora. Bo przecież nie każdy, kto się odchudza, jest chory na anoreksję, prawda? Ona też nie jest. W jej mniemaniu.

Historia postaci:
Widzę, że jesteś zmęczony tą moją gderaniną. Więc chodź i pozwól, że opowiem ci pewną historię. Dawno, dawno temu… Nie, to nie było tak dawno, tylko jakieś dwadzieścia lat temu. A więc dwadzieścia lat temu, w mieście o nazwie Edynburg żyła sobie kobieta o imieniu Lydia. Pracowała jako kelnerka w małej knajpce. Tam, pewnego dnia, poznała przystojnego mężczyznę o imieniu Caleb, którego obsługiwała. Szybko się sobie spodobali – od spotkania, do spotkania, od randki do randki i w pół roku od poznania się nastąpiły zaręczyny, a w rok – ślub. Niedługo po ślubie Lydia oznajmiła swemu mężowi, że jest w ciąży. I tu się zaczyna właściwa historia naszej drogiej Hope. Ale słuchaj mnie uważnie, bo każdy szczegół ma znaczenie. Wiesz, że miała mieć ona brata bliźniaka? I miała, nazywał się Brian. Ale żył tylko kilka godzin. Powikłania po porodzie. A Hope przeżyła. Cudem, ale jednak. I choć jej rodzice cieszyli się, że ich córka przeżyła, to jednak obarczali ją winą za śmierć brata, mimo że nieświadomie. A ona to czuła, wbrew pozorom. Hope oznacza nadzieję. I taką nadzieją była dla swych rodziców Hope. Choć oczekiwali zbyt wiele, by mogła to wszystko zrealizować. Oni chcieli mieć piękne i inteligentne córki. Mówię córki, bo w trzy lata później urodziła się Adrianna. I to ona spełniła w pełni oczekiwania rodziców, w przeciwieństwie do Hope. Możesz dziwić się, dlaczego tak mówię. Ale już spieszę z wyjaśnieniami. Widziałeś, że ma ładna twarz, prawda? Zawsze taką miała. Jednak, niestety, zawsze miała skłonność od tycia. Nawet, gdy była małą dziewczynką. Zawsze miała te kilka kilogramów więcej ponad normę. Ale apogeum tej sytuacji nastąpiło, gdy wkroczyła w okres dojrzewania. Wtedy przybrała na wadze tyle, że w wieku czternastu lat ważyła siedemdziesiąt pięć kilogramów. A dziewczyna, niestety, chodziła do takiej szkoły, gdzie zaraz napiętnowano ją jako nienormalną. Zaczęły się złośliwe docinki i obrzydliwe przezwiska takie jak: ty grubasie, ty tłuściochu, i inne. Hope zdawała sobie sprawę z tego, że jej wiecznie zapracowani rodzice nie pomogą uporać się jej z tym problemem. Dlatego postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Zaczęło się niewinnie – ćwiczenia, odstawienie słodyczy, spożywanie mniejszych porcji. Jednak to przerodziło się w obsesję. Chudła coraz szybciej, leciała z wagi na łeb, na szyję. Nie satysfakcjonowała jej waga w okolicach pięćdziesięciu kilogramów, ona wciąż widziała mnóstwo tłuszczu na swoim ciele. To było wciąż za mało, wydawało jej się, że wciąż jest gruba. Gdy zaślepieni rodzice w końcu, po interwencji szkoły, gdy dziewczyna zemdlała z głodu, zauważyli problem, postanowili się z nią nie patyczkować i od razu wysłali ją do szpitala psychiatrycznego. Bo po co chodzić z córką po psychologach? Oni przecież nie mają na to czasu, muszą pracować i zapewnić dobry start Adriannie. Ich oczka w głowie. A Hope? Żyje już trzy lata w tym szpitalu i z rodziną nie ma prawie w ogóle kontaktu. Ona ma tu własny świat, odmienny od tego na zewnątrz. I którego nie chce opuszczać, wbrew pozorom.

Ciekawostki, tajemnice:

A teraz opowiem ci kilka ciekawostek na jej temat:

▪ jej ulubioną porą roku jest zima;
▪ od dziecka uwielbia teatr lalek – świat pacynek, marionetek, kukiełek, jawajek i cieni – to coś, czym jest zafascynowana, jak mała dziewczynka, którą chyba nadal w głębi jest;
▪ a kiedy miała jakieś pięć lat, najadła się lodów tak bardzo, że spowodowało to u niej bóle brzucha i wymioty; od tamtej pory prawie wcale nie je lodów;
▪ w wieku dwunastu lat, niefortunnie wypadła przez okno – na „szczęście” skończyło się na złamaniu kości lewego przedramienia z przemieszczeniem;
▪ od dziesięciu lat jest onychofagiem – jednak stara się nie obgryzać paznokci przy ludziach, choć nie zawsze może się powstrzymać;
▪ nie umie jeździć na rowerze;
▪ jest uczulona na jad pszczół;
▪ nie znosi swojego imienia, dlatego myśli o sobie jako o Marjorie;
▪ jest chrześcijanką wyznania ewangelicko – augsburskiego;
▪ ma dysleksję.

Choroba: anoreksja
Rezerwowany wygląd: Frida Gustavsson
Dodatkowe uwagi: brak



Ostatnio zmieniony przez Hope Henderson dnia Sro Cze 22, 2011 4:39 pm, w całości zmieniany 1 raz

Zobacz profil autora

2 Re: Hope Henderson on Pią Cze 03, 2011 1:32 pm

Akcept. ;>

Zobacz profil autora

Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach